Sonia, warsztat szamański Śmierć i Odrodzenie

Zafascynowało mnie eksperymentowanie swojego strachu.

Jakiegokolwiek. To, jak się pojawia i jak się rozpuszcza.  Zresztą, mam wrażenie, że strach i przyjemność to jakby to samo. Dwa różne bieguny tego samego.  I to ode mnie zależy, na którym będę..  Czy uczucie, które się pojawia będzie straszne czy ekstatyczne. Jeszcze oddech.  Jak to jest gdy się kończy, gdy nadchodzi ten ostatni..? Okazuje się, że to wszystko jest tak samo ciekawe jak każdy element życia. Teraz mam wrażenie, że moment śmierci to to samo co moment narodzenia i odwrotnie. To jest to samo.

A potem..? Znalazłam się w świetlistej przestrzeni.  A ja byłam jej zagęszczeniem, jej skoncentrowanym punktem, kulką. Coś jak sęk w drzewie, tyle że ja mogłam się poruszać.  Byłam sobą i jednocześnie tą przestrzenią.  Wyraźną, ale nie oddzieloną.To dawało niesamowite uczucie połączenia. I latałam sobie… Ślad, który za sobą zostawiałam w przestrzeni, jak samolot na niebie, też był częścią mnie. Stąd przyjemność stawała się taka długa. Coraz dłuższa 🙂 I im swobodniej się puszczałam w ten lot, tym większa stawała się przyjemność.   Tylko ode mnie zależało ile dam sobie frajdy … No właśnie.

Sonia, warsztat szamański Śmierć i Odrodzenie