Magda, Szkoła Tantry Serca, Formacja Psychodynamiki Relacji i Komunikacji Ciała, sp. 2, 2025

W poszukiwaniu Guru czyli siebie. Dojrzewałam do tej decyzji, by wziąć udział w warsztatach. Z jednej strony to była ciekawość przygody, chęć poznania innych perspektyw czy technik, a z drugiej strony wewnętrzne wołanie do spotkania ze sobą – tu nie chodziło tylko o to, żeby wykonać jakąś aktywność, coś nowego, a żeby zbliżyć się do siebie, bliżej serca. Nie wiedziałam gdzie mnie to prowadzi, wiedziałam jednak, że gotowa jestem wykonać ruch do głębszego doświadczania życia. II spotkanie formacji Rysi odsłoniło kolejną kurtynę, czuję jakbym na główną scenę zaprosiła swoje schematy, przekonania, zachowania, które przywołują teraz uczucie w ciele zapraszające do refleksji “kto to mówi? Ty czy….”

Zaintrygował mnie pewien stan w ciele, sprowadzajacy do momentu tutaj, ja, teraz. Zatrzymanie by móc dostrzec, poczuć, przeżyć i wdrążyć jakość do życia, która może karmić mnie i ludzi wkoło, błogosławieństwa dzięki którym uczę się patrzeć szerzej, przebijając się przez wszechwiedzące ego. Jak z karty, którą wylosowałam… przeraziłam się na sam widok, jednak jak to Mario mawiał… za strachem czai się nagroda, a wiec jak już zdecydowałam nie trzymać się kurczowo przekonań na swój czy innych temat, postanowiłam się zabawić.

Zabawić, w całym swoim dramacie, postanowiłam spojrzeć na to wszystko inaczej, nie wiedząc jeszcze jak, ale odpuszczając etykietki, opinie, definicje, a przede wszystkim spojrzeć sercem na cały ten proces, który jest w ruchu. Jakoś się żyło odgrywając role, oczekiwania, nałożone przez siebie czy innych, może ukoiło coś na chwile, wpasowywałam sobie idealne wymóweczki ale jest już świadomość, że nikt nie zdejmie ze mnie odpowiedzialności życia, energia mówi sama za siebie… świadomość, że każdy ruch ma znaczenie, że myśli dotykają materii.

W ciagu jednego tygodnia, spotkałam tyle wersji siebie, że wiem, że jeszcze siebie zaskoczę… jak pokażę się dzisiaj światu? Czy jakiś mój ruch zdefiniuje moją tożsamość… mówią nie warto nie brać do siebie… płynę jak na lodzie w chaosie, w którym poznaję kim naprawdę jestem, czasem probując jeszcze się zatrzymać mimo drogi zapraszającej głębiej…

wiem, że nie chcę bylejakości, a więc wybieram prawdę, która jest wewnętrznie spójna, nie by walczyć a integrować.