Katarzyna, „Drzewo Życia”, Szamańska Tantra – Praca z Przodkami, lipiec 2025
Warsztat „Drzewo Życia” to najpiękniejszy i najmocniejszy warsztat na jakim byłam. Już jadąc na miejsce czułam, że dzieje się coś bardzo bardzo ważnego. Zupełnie nieokreślonego. Ale bardzo ważnego. Mimo lęku i oporu, który pojawił się silny jak od dawien dawna nigdy. A że nauczyłam się już czytać te zmyłki oporowe, tym bardziej zależało mi, żeby dotrzeć na miejsce.
Kontakt w Przodkami, kontakt z korzeniami był dla mnie powrotem do siebie.
Bez ściemniania i masek, które zdążyłam sobie dobierać przez życie.
Jaka chce się prezentować rodzinie i przyjaciołom. Jak chcę wyglądać w ich oczach. Jaki obraz siebie chcę przedstawiać i jaki świat mi się wydawał. Krok po kroku, maski spadały lub ściągałam je świadomie, bo czułam że to nie moje – to nie ja prawdziwa, tylko wymyślona.
Z każdym zagłębianiem się i otwieraniem na Przodków na uznanie ich życia i historii stawałam się sobą bardziej. Stawałam do życia.
Uwielbiam piosenkę „Kąpiel” Paprodziada, znam ją od dawna, ale po powrocie do domu, kiedy jej słuchałam, nagle zaczęłam ją naprawdę SŁYSZEĆ. Chciałam tutaj wkleić jakiś fragment tekstu, ale każde słowo tam to złoto, więc po prostu odsyłam do youtube i oczywiście polecam posłuchać 🙂
I tak jak silne drzewo jest zasilane silnymi korzeniami, przyszło do mnie, że za uznaniem i przyjęciem życia tych, którzy byli przede mną i puścili tę iskrę w świat, bym mogła i ja się narodzić, że wraz z tym uznaniem idzie przyjęcie wszystkich darów, mądrości i miłości, która płynie, jak płyną odżywcze soki z korzeni w górę, w stronę pnia i liści.
Oni są naprawdę i czekają na nas z otwartymi ramionami. Uwierzyłam.
Przyjęłam cały Ich koloryt z szacunkiem i stałam się silna jak nigdy. I pełna. Pełna siebie i pełna życia i radości.
Przyszło poznanie czym tak naprawdę jest wiara, zaufanie i odpuszczenie osądzania. W bonusie przyszła również pewność siebie, mocne nogi, tak fizycznie mocne. I prawda kim jestem. Bez masek.
Korzenie i drzewo nie mogą istnieć bez siebie. To nawet nie jest misja. To Życie W PEŁNI.
Przyjmując ich – przyjęłam tak naprawdę siebie.
Pamiętajmy o Nich. Mówmy. Wspominajmy. Uszanujmy Ich życie. Kimkolwiek byli.
Pamiętam, mówię, wspominam. Kłaniam się Im. Wszystkim.
Dla siebie, dla Nich, dla Świata.
I teraz Życie smakuje bardziej, wyraźniej i głębiej. Rzeczywistość zyskała zupełnie inny wymiar, który teraz oglądam z fascynacją i zaciekawieniem. 🙂
Z tanecznym, radosnym podskokiem i ze zniczem w dłoni puszczam dalej w świat: nie jesteś sam 🙂
Z pozdrowieniem i ukłonem!
Katarzyna z Drzewa Nowak ❤️