Katarzyna Smok, Szkoła Tantry Serca, Formacja Psychodynamiki Relacji i Komunikacji Ciała, 2026
Oto moje refleksje i spostrzeżenia ile rzeczy zmieniło się w moim życiu przez ostatnie dwa lata (już dwa lata??? jak to?? ;-))
Niesamowite jest to, że rozpoczęłam warsztaty by poszukiwać i poznawać swoją seksualność i swoją kobiecość, a odnalazłam… Boga
w sobie, w świecie, w Nas. Cóż to za wspaniały twist okoliczności! Kto by pomyślał, że tak się ta droga potoczy. Ale to jest właśnie to, o czym mówiliście, że Tantra to droga do nikąd. I jeśli się puścić w tę podróż z otwartością i nie oczekując niczego – to spotkają nas takie wspaniałości o jakich nie śniliśmy!
I to jest to właśnie, że szłam w zaufaniu, którego uczę się każdego dnia. Odkryłam, że zaufanie niesie radość i pewniejsze działanie nawet wtedy, gdy zupełnie nie wiem co robię. Po prostu prowadzi mnie instynkt, Ciało, intuicja. Zaufanie przynosi mi oddech i spokojną perspektywę – Patrz, obserwuj, czuj. Jesteś bezpieczna.
Nabrałam dystansu do swoich celów – mam je na widelcu, lecz się do nich nie przywiązuję, bo kto wie, co przyniesie droga?
Obecność, obecność, obecność. Przytomność Umysłu i Serca.
Tworzymy Królestwo Niebieskie tu i teraz. Już. Doświadczenie tego, że naprawdę żyjemy w raju. Ale czy jestem gotowa przyjąć ten piękny Dar? Taaaak! Ta perspektywa sprawia, że Życie smakuje inaczej, pełniej! I ja na te smaki się otworzyłam. Bo wszystko co mnie spotyka w życiu ma dwie strony – jasną i ciemną. Nie skupiam się tylko na ciemnych, widzę je, uznaję, lecz wybieram jasne, bo one otwierają mi Serce i po prostu niosą uśmiech i ukojenie, nawet gdy jest trudno.
Rzeczy, którymi się dzielę, to na pewno spokój, dostałam taką informację od kilku osób, że kiedy wchodzę do pomieszczenia, w pracy lub na zajęcia – robi się lżej – tak mówią. Więc cieszę się tym! I skoro mogę to wnieść do Świata i dzielić się tym – bardzo się cieszę.
Zaczęłam się modlić i budować relację z Jezusem i Maryją.
W ogóle mam wrażenie, że Świat zmienił się z D na 5D.
Śmieję się Sercem. To bardzo ciekawe doświadczenie, bardzo subtelne i delikatne, ale jest to duża różnica
Odczucie Boskiej iskry w sobie, jeśli to to, to rzeczywiście bardzo subtelna energia, tak delikatna, a jednak wszechogarniająca i rozmiękczająca Ciało i umysł
taki spokój jak w oku cyklonu. Dobrze uziemiony, czujny, obecny.
Złote zdanie Szymona: „przyjeżdżacie tu, żeby czegoś dotknąć, czegoś się o sobie dowiedzieć” było dla mnie jak oświecenie i utulenie na raz. Usłyszałam je pierwszy raz na 4. właśnie. I wtedy do mnie dotarło, żeby siebie właśnie poznawać. POZNAWAĆ. To zupełnie inne podejście niż ZMIENIAĆ. Bo ja miałam taki pejoratyw w głowie – że ja się koniecznie muszę zmienić. Bo jestem nie taka. I raptem ten złoty tekst śmignął mi przez uszy i głowę aż do Serca i usłyszałam z jednej strony odprężające „uffff” a z drugiej „zmiana i tak jest naturalną drogą, ona i tak się dokonuje” ale najpierw szczere poznanie. No i tak poznaję siebie jak dobrego przyjaciela.
Zaufanie. To dla mnie punkt akupunkturowy, ten jeden najważniejszy. Zaufanie do siebie, swojego Ciała, do ludzi i do Boga, do prowadzenia. Mogę być głupia i czasem nie wiedzieć nic. Taki ludzki przywilej ![]()
Na pewno wiem, że ludzie się śmieją, gdy mnie widzą. Więc mam naturalny dar do rozbawiania. Korzystam i daję. Rozpalam nadzieję i wiarę, kibicuję.
Ściągam swoje maski. Odkrywam prawdę i ją pielęgnuję. Najlepszy taniec dobra ze „złem”, bohatera i demona. Ich miłość i namiętność nie raz mnie zadziwiała i zadziwia do dziś ![]()
To odkrycie swojej dwoistości oraz tego prawidła, że to jest OK. Tzn. że w ludzkiej naturze tak jest, że jesteśmy utkani z tych dwóch „Yin” i „Yang”, to był hit, kiedy to przyjęłam do wiadomości i przestałam się szarpać. Kiedy mogłam odpuścić budowanie wizerunku grzecznej i idealnej (wg mnie :-DDD) wręcz kobiety. Boże, co za ulga. Won z wizerunkiem! Witaj Prawdo! Kim jestem bez tych masek?
Zaczęłam działać i sprzątać, pozbywać się staroci. Ale co najważniejsze, to że zaczęłam dbać o swoją przestrzeń.
Zrozumiałam, że to, jak wspaniale czuję się w Domu w Nowej Morawie mogę przenieść również do codzienności mojej rzeczywistości. Że przecież nie istnieje żadna granica, która oddziela te rzeczywistości
więc z takim zaangażowaniem i ciekawością (a czasem też ze strachem) z jakimi wskakiwałam w każde ćwiczenie – wskakuję w Życie, które płynie wokół mnie ![]()
Dzielę się swoją autentycznością – prawdą o sobie, którą znam na ten czy owy moment
Rozwijam swoją cierpliwość i ciekawość Świata.
Przyszedł Oddech, Dystans, więcej śmiechu, bardzo dużo ruchu. Ruch to życie! Jak wspaniale jest tańczyć swoje emocje, jak wspaniale jest tańcem wędrować w głąb siebie.
Te dwa lata dla mnie to poszerzanie, wielkie poszerzanie widzenia. Właśnie z 3D na 5D a może i nawet 7D! Wszystko nabrało wielowymiarowości, jest kolorowo i smakowicie. Odkryłam subtelność w sobie. To duża niespodzianka ![]()
Te dwa lata Tantry to też wstanie do swoich marzeń i potraktowanie ich bardzo bardzo serio. Bo po to tu jestem, by doświadczać i spełniać marzenia swojej duszy. Celebruję to, już nie tylko marzę, ale i działam by te marzenia się spełniały. Bo nie jestem ofiarą! Ha! Naprawdę nie jestem ofiarą mojego życia. Jestem Twórczynią. Ileż sprawczości w sobie odkryłam przez te dwa lata. A to przecież dopiero początek!
Najważniejsze dla mnie teraz to dalej poznawać siebie i spełniać swoje marzenia, działać i oddać się całkowicie Bogu, jedności ze Światem. Nowa jakość mojego Życia to ruch, działanie, zmiana, elastyczność i uważność. I znowu – szerokokątny tryb patrzenia.
Jak funkcjonuję w świecie obecnie – przede wszystkim jestem czujna na projekcje, którymi tak szczodrze sypałam na prawo i lewo
każdemu coś się dostało. Teraz chętniej się przyglądam tym filtrom i ocenom – biorę je pod wątpliwość lub nawet bezceremonialnie się ich wyzbywam. I zawsze wychodzi to na dobre! Ha! Kto by pomyślał, że mogę być taka omylna w projekcjach
Bez projekcji istnieje szansa, że ujrzę Prawdę o kimś, lub o czymś. Mam wrażenie, że projekcje w ogóle obkurczają pole widzenia. A po co wyglądać na Świat przez dziurkę od klucza jak można otworzyć się na panoramiczne okno pełni widzenia bez reżyserowania tego co widzę/ czego doświadczam?
Jestem na tak dla szerszego widzenia!
Człowiek jest Istotą Boską, tylko myśmy zupełnie o tym zapomnieli! Miałam takie wrażenie, że to zdanie tak wyświechtane. Rozumiałam je, ale nie doświadczyłam tego w życiu do momentu Waszych warsztatów. Jestem córką Boga, Jesteśmy Dziećmi Boga. Wciąż dziwnie to brzmi. Lecz doświadczyłam tego i wierzę, że tak jest. Nie wierzę. Ja to wiem.
Chcę to nieść Światu, to przypomnienie, żyć i działać tak, by swoim życiem, radością, wiarą i zaufaniem przypominać, że wszystkie te wartości (i wieeele wiele innych) mamy w sobie naturalnie jako Istoty Boskie.
Oprócz boskiej Boskości jest i cień! Oho! a to dopiero niespodzianka! I niby ja też go mam????? Noooooo waaaay! hahahah
tak! Tak! Tak! Zapoznanie się ze swoim cieniem i uściśnięcie tego gagatka to też niesamowita przeprawa! I jaka straszna ale i jaka zabawa!
Doświadczenie tego dzikiego pożądania między światłem i cieniem, tej złożoności bycia człowiekiem, kiedy wreszcie bez ściemniactwa mogłam się temu przyglądać, poznawać, uznawać. Metaforyczne ściągnięcie wszystkich masek, nakładek, filtrów, przekonań o sobie, dla siebie. Zobaczyć co jest pod spodem.
I jeszcze pomalutku, pomalutku pozwalam sobie na odpuszczenie kontroli – lepiej poddać się Bogu. On doskonale wie co, jak i gdzie. Wystarczy być obecnym i czujnym i płynie się wraz z potokiem Życia. Będąc jego żywą obudzoną częścią.
Odkryłam w sobie i zaczęłam rozwijać i umacniać wartość nieustraszoności i zaangażowania do końca. Kiedy jest czas na podjęcie działania – działać, walczyć, zmieniać – do ostatniej milisekundy. Do ostatniego uderzenia bębna, do tego momentu kiedy rzeczywiście już powietrze przestaje drgać i dźwięk się rozpływa. Do końca. Oh! Ileż mam Mocy! I radość znów wypełnia moje Serce, bo czuję się niezwyciężona.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Tanecznym krokiem i wesołym podskokiem
mrugam do Was jednym okiem!
Całus, balon, pomarańcza!
Serce me krystaliczne jak Jezioro Hańcza!
Po co tyle wykrzykników?
Chyba ze sto już jest na liczniku!
Kiedyż to jedyny znak,
który Życiu krzyczy „TAK!”
Z pozdrowieniem i ukłonem!
Warsztaty jakie mogą Ciebie zainteresować
Już za 201dni...
NOWA GRUPA! Szkoła Tantry - XVIII Formacja Psychodynamiki Relacji i Komunikacji Ciała, sp.1
Nowa Morawa, Masyw Snieżnika, Warsztat 7 dniowy
Prowadzi: Grupa terapeutów Psychodynamiki Relacji i Komunikacji Ciała
Już po raz 18. (17. raz w Polsce) rusza 2-letnia Szkoła Tantry Serca, Formacja Psychodynamiki Relacji i Komunikacji Ciała. Szkoł...