O relacjach damsko-męskich okiem mężczyzny – Z Szafy Tantryka – odcinek 1
Zapraszamy do obejrzenia filmu „Z szafy tantryka – o relacjach damsko-męskich okiem mężczyzny”, pierwszego odcinka z serii, lub do przeczytania słów Szymona w artykule poniżej.
Cześć, jestem Szymon. Będę co jakiś czas dzielił się tutaj moimi doświadczeniami z tak zwanej „szafy tantryka”. Mam kilka słów do Ciebie o relacji, o męskości i kobiecości. Ale tak z perspektywy faceta.
Mężczyzna szuka struktury, prawdy, dąży też do takiego komfortu, zabezpieczenia, sprawiedliwości. Kobieta szuka drogi do miłości i przepływu. Jej prawdą jest aktualny stan nastroju, jaki jest na ten moment w relacji. Co się dzieje? Co czuje na ten moment?
Jeżeli kłócicie się o to, kto ma posprzątać, to naprawdę nie ma tu znaczenia prawda, na co się umawialiście. Jeśli jakaś decyzja spowodowała katastrofę, na przykład zakup rozwalającej się kanapy. Tu nie chodzi o szukanie winnego i że jesteś za to odpowiedzialny. Tu o coś zupełnie innego chodzi – chodzi tylko o to, że na ten moment w relacji nie ma miłości. Obecności. Niech zgadnę, pewnie nie ma i radości. W relacji ze spontaniczną kobiecością męski umysł i pomysły, jak wygląda rzeczywistość, w praktyce zaciska przepływ miłości w parze. Tutaj piękna metafora, wyobraźcie sobie taką rzekę. A jak facet zaczyna kombinować: „a to jest tak i tak i tak”, to wrzuca do tej rzeki kamienie i buduje tamę.
A co chce zrobić rzeka? Przepłynąć. A kobietę trzeba objąć niczym ocean. Słuchać jej jak fal, czasem spokojnych, a czasem sztormowych. Taka postawa to baza do rozkwitu kobiecej energii. Też tą kobiecą energię wpuszczacie do waszego związku, do waszej relacji i wasza relacja zaczyna kwitnąć tak jak kwiaty i schodzicie na jeszcze głębsze poziomy. Bo w tantrze to kobieta otwiera tę bramę i prowadzi. Ale to mężczyzna odpowiedzialny jest za to objęcie, za bezpieczeństwo, za dynamikę i energię w związku. To prawda. Dla niektórych mężczyzn zazwyczaj to szokująca informacja. Nawet w kręgach rozwojowych często szuka się arytmetyki i wyrównania.
A co by się stało, jakbyś wziął 100% odpowiedzialności za stan Twojej kobiety? No zastanów się. Główka pracuje, już kombinuje, no trochę mam za uszami, tak, tak, no dobra, jestem w stanie przyjąć 99%, ale ten 1% jej zachowania to nie, to ona musi się zmienić, żeby było dobrze.
A wiecie, nawet można sobie inaczej świat poukładać, bo relacja może działać jak dobry biznesplan. Transakcja, interesiki, to za to, to za to, nawet przez wiele lat. Ale pytanie, czy życie w tym związku nie przygotowało nam jeszcze większych przygód, których właśnie w imię tego świętego spokoju wyzbywamy się? Pewnie w wielu nurtach kultury czy terapii to jest kierunek, taka „stabilność”. My to nazywamy „stabilnie, ale ….”, ale w tantrze nurkujemy jeszcze głębiej. Dlaczego my mężczyźni wyzbywamy się energii, która jest naszą bądź co bądź boską naturą? Jaki mamy w tym interes? A gdzie nasze wielkie serce? Ale jeżeli facet zaprze się na poczuciu bycia ofiarą, to już się zazwyczaj z rana objawia takim marudzeniem. To wzmacnia tę ofiarę i zaprzecza najgłębszej swojej naturze, swojej mocy i serca. Ale to my otwieramy się na tę moc. Ona sama nie przyjdzie. Jeżeli wybieramy słabość, z tym zostajemy.
Związek harmonijny to związek dynamiczny, z odpowiednim napięciem, jak w baterii, plus i minus. Pomiędzy mężczyzną i kobietą przepływa cały czas energia, jak w komunikacji. Mężczyźni, nie bawmy się w czepianie się za słówka. Jeżeli jednak zatniesz się mentalnie na swojej prawdzie, energia momentalnie się blokuje. Nie ma wymiany, nie ma przepływu, nie ma miłości. Ja znam to z autopsji, ile razy dałem się złapać sobie samemu na walce o rację, a kto ma rację, ten stawia kolację. Z tantrycznej perspektywy kobieta podświadomie i zupełnie paradoksalnie używa wszystkich narzędzi, prowadzi mężczyznę ku otwarciu, ku prawdziwej miłości tylko po to, by dojść do żywego serca mężczyzny. I to nie jest pusty slogan. Wiecie, żywe serce. Zobaczcie w każdej wielkiej kulturze te serce, w Biblii, w buddyzmie, w sutrach tantrycznych chodzi o serce.
I to jest właśnie poświęcenie i miłość kobiety, która daje się ponosić. Bo mądra kobieta zazwyczaj często sama jeszcze nie wie, o co chodzi, a już drąży. Odważnie płynie, wyraża zmiany nastrojów, rzekę emocji. A męski umysł wtedy stara się znaleźć, szuka, ocenia: ja mam rację, Ty masz rację, przegrana – wygrana, zrobiłem dużo, może za mało. A to jest bullshit, mentalna rozkmina. Bo tam gdzie królują nasze myśli, tam wkradła się kalkulacja, i jesteśmy daleko od serca i miłości.
Co można z tym zrobić? Można zacząć od zadania sobie pytania: jaki ja mam w tym interes? Co daje mi to kontrolowanie non stop tej sytuacji? Kolejnym krokiem ze świadomością jest działanie, zmiana, bo zawsze mamy wybór. Zaczyna się od małego kroku, ale zawsze mamy siłę. Do tej zmiany, do innego kroku. Tu chodzi o odcięcie ego, wejście na inny poziom tańczenia z radością po swojej arogancji, ignorancji. Za każdym razem kiedy tracimy obecność w związku, budzą się takie nasze demony umysłu.
A zejdźmy na jeszcze głębszą warstwę. Jeżeli na przykład, mężczyzno, wygrałeś w dyskusji spór ze swoją kobietą, twoje ego się nadyma. Jeżeli ją przegrałeś, ego zasysa energię jako ofiara, jak czarna dziura. Ale wiecie, to jest ta sama moneta, tylko różne strony. Reszka i orzełek. A tu o to chodzi, żeby te monety, te drobne, odrzucić. Tu nie chodzi o bierność i przytakiwanie, bo nasze ego nadal się ma cały czas świetnie. To nie to, to nie bycie takim kapciem. A jak nad tym popracujemy, dzięki autentycznej relacji, jako związek możemy dawać dary dla całego świata. I o to chodzi w związku. A nie o przyjemną konsumpcję.
Można by opowiadać godzinami, a na dzisiaj wystarczy. Zapomniałbym: kanał współfinansowany jest z projektu Unii Międzyplanetarnej wyrównania szans pomiędzy Marsem a Wenus. Dziękuję.