Jechałem na warsztaty właściwie nie wiedząc co będziemy robić, bez oczekiwań z otwartością na to, czego doświadczę, po prostu chciałem zobaczyć co to jest ta Tantra.
Najbardziej zauważalnym efektem warsztatów jest dla mnie powrót do radości. Dobre samopoczucie po trudnych przeżyciach emocjonalnych w trakcie warsztatów, wróciło mi jeszcze podczas ich trwania.
Ale prawdziwą różnicę zobaczyłem dopiero po powrocie do pracy po prostu radość życia. Wróciłem w swoje dotychczasowe życie z roztańczonymi biodrami. Chodzę i kołyszę; gotuję, prasuję i kołyszę. Słyszę muzykę i tańczę. Radość nie oznacza w żadnym razie zaślepienia widzę trudne sprawy i racjonalnie na nie reaguję, ale zazwyczaj nie psują mi teraz humoru.
Mam też wrażenie większego oparcia w sobie czegoś składającego się z siły wewnętrznej do działania, wewnętrznego poczucia słuszności tego, co robię i większego zdecydowania.
Wrażenia po warsztacie stanowią dla mnie zaskoczenie, taki ożywiony nigdy nie byłem. Przepełnia mnie optymizm i radość - bliscy (i nie tylko!) ludzie to zauważają. Co prawda nastrój od czasu zakończenia warsztatów już mi się kilkakrotnie zmieniał jak to codzienne życie niesie - już zdążyłem kiedyś nie dospać czy się zmęczyć ale coś z efektów stale zostaje. Np. największa radość odeszła, ale została łatwość wejścia w nią tak jakbym oswoił nowe uczucia, które od teraz są też moje. Być może i życzyłbym sobie aby to przypuszczenie się potwierdziło zacząłem na stałe funkcjonować z większą wrażliwością. Pewnie na tych warsztatach dopełniła się też sporo innej pracy, którą nad sobą wykonałem w ostatnim czasie i dobrze.
Jestem wdzięczny za możliwość uważnego badania moich barier w bliskości, doświadczania bliskości w różnych warunkach, obserwowania w takich sytuacjach siebie i przekroczenia niektórych z tych barier. Cieszę się, że się w taki sposób spotkaliśmy, szczególnie dla mnie ważne jest spotkanie Ciebie Mariusz. Ta radość dotyczy wszystkich uczestników warsztatów dzięki każdemu coś przeżyłem, za te trudniejsze przeżycia też bardzo dziękuję. Przepełnia mnie taka ogromna wdzięczność za to spotkanie, że aż nie wiem co zrobić.
Jak to piszę, to chce mi się skakać i wrzeszczeć (może powrzeszczę sobie dzisiaj za kierownicą, w pustym samochodzie nikt mnie nie aresztuje za wariactwo; a na razie pobędę sobie z tym).
Robert








