Minęły już dwa lata jak po raz pierwszy uczestniczyłem w stażu tantry prowadzonym przez Mariusza i Gaye. Pamiętam jeszcze strach i niepokój we mnie jaki budził ten staż. Z drugiej strony czułem że muszę w sobie coś zmienić.Warsztaty Mariusza i Gayi pojawiły się w tym momencie mojego życia i były dla mnie dużym wyzwaniem. Niewielu bowiem nauczycieli mówiło o seksualności, dla wielu była tematem tabu.
Wiele razy podczas ćwiczeń - niewinnych i prostych jakby się zdawało - dotykałem rzeczy, które zakopałem w sobie bo nie wypadało ich pokazywać. Bo świat miał akurat inną wizję super człowieka. Pamiętam, że wówczas - na pierwszym stażu - po jednym z ćwiczeń kiedy skontaktowałem się ze swoja seksualnością i poczułem ją poczułem że to coś więcej niż prokreacja. Poczułem się po raz pierwszy spokojny, połączony z ziemią, drzewami, wszystkim co istnieje. Poczułem się częścią świata. Że tu na Ziemi jest dla mnie miejsce. Że wszystko co żyje wokoło mnie jest stworzone z jakiejś niesłychanej miłości i harmonii. Nie ma niczego i nikogo kto byłby zbędny. Że jest w tej seksualności coś delikatnego i jednocześnie mistycznego.
Kiedy wróciłem po tygodniu warsztatów tantry czułem się jakbym wrócił po długiej, bardzo długiej podróży. Emocjonalnie czułem jakbym zdobył doświadczenie kilku lat życia.
Nadal uczę się otwierać serce i kierować się raczej nim niż głową, choć jest to nadal trudne. I najważniejsze, że poznałem cudowne osoby dzięki którym mogę lepiej i prawdziwiej poznać siebie.
Andrzej








