Marta, warsztat Tantry Serca w Indiach

Warsztaty Tantry Serca w Indiach i cała ta podróż to najpiękniejszy i najbardziej niesamowity czas w moim życiu.

Każde najdrobniejsze wspomnienie powoduje łzy wzruszenia. Otrzymałam tam wspaniały dar – możliwość rozstania się z przeszłością i zatopienia się całkowicie w teraźniejszości. W teraźniejszości, w której na nowo odkrywałam kim jestem, dotykałam swojej dzikości i delikatności. Teraźniejszości, w której krok po krok strach przed nieznanym zamieniałam w ciekawość życia, w odkrywanie nowego, w zachwyt nad tym co przychodzi. Kilka dni po przyjeździe a we mnie nadal wszystko faluje, wibruje, tańczy. Przepełniona jestem kolorami, zapachami, smakami, wszystkie zmysły szaleją. Czuję na ciele gorący piasek, kołyszące fale, otulający ciepły wiatr, śpiew muzykę. Przed oczami mam twarze wszystkich, którzy tam ze mną byli, dzień po dniu…widzę piękno człowieka, przyrody, dzikich zwierząt. Wesołe małpy skaczące po drzewach, delfiny tańczące wśród fal, orły latające nad głową i „świętą” krówkę, która schodziła schodami, podczas porannej kawy. Wschody i zachody słońca, srebrny księżyc rozświetlający morze, kwiaty we włosach, radosny uśmiech, łzy wzruszenia. Całe te dwa tygodnie to jak zmysłowe kochanie się ze światem, z życiem.  Każde wydarzenie pokazywało momentalnie, w którym miejscu jestem, jak żyję, w jaki sposób odbieram świat i innych, jakie są moje relacje. I za każdym razem otrzymywałam kolejną szansę, tak aby zobaczyć jak bardzo może być inaczej. Każdy moment był niespodzianką, każda chwila jedyna. Podobnie jak w codziennym życiu, ale tam jakby w powiększeniu, tak, aby w końcu to zobaczyć. Podczas tego wyjazdu wydarzyło się jeszcze coś, na co czekałam od zawsze…po raz pierwszy w życiu, dotknęłam miłości. Poczułam ją w sercu, zobaczyłam w oczach ukochanego, usłyszałam w słowach innych kobiet. Najpiękniejszy dzień mojego życia wypełniony po brzegi radością, ekscytacją, wzruszeniem i wdzięcznością. Dzień mojego ślubu. Magiczny…jak ze snu. Wszystkie przygotowania, rytuały, niespodzianki, prezenty. Każdy uśmiech, dotyk, ciepłe spojrzenie. Wszystkie wypowiedziane słowa. wyśpiewane pieśni, wytańczone melodie. To wszystko je we mnie. Pragnę dać teraz światu tak samo dużo ile otrzymałam. Być prawdziwie, z uważnością, z miłością w sercu. Pragnę by wszystko co robię i to jak żyję, było podziękowaniem za te wszystkie cuda. I chcę dostrzegać je również w codzienności, chcę płynąć przez życie w zaufaniu, być z ukochanym na dobre i na złe. Wyjazd do Indii pokazał mi, że jestem na właściwej drodze, najbardziej niesamowitej drodze mojej duszy i mojego serca.

Marta, warsztat Tantra Serca w Indiach 2016